Bakus Blog

Just another rzeczywistość…

Home » 2008 » Styczeń

Wolność… kocham i rozumiem…

Wczoraj mój przyjaciel wyjechał do Holandii na pół-roczny kontrakt… Gdy mu mówiłem „Wyjedź! Nic Cie tu nie trzyma! Tam jest o wiele lepiej!” nie wiedziałem, że jednak jest coś co trzyma na miejscu – ludzie… i to już nie chodzi o samą osobę wyjeżdżającą – ona ma zbyt wiele wrażeń na początku by o tym myśleć, a później już się stoi przed faktem… „Wyjechałem i jestem tu od miesiąca… przeżyłem, to reszta jakoś ujdzie”. Problem leży w ludziach którzy zostali… Zazdroszczą, martwią się, tęsknią, … już od pierwszych minut po wyjeździe…

Tego typu sytuacje dają wiele do myślenia. Mając czas na zastanawianie się doszedłem do wniosku, że nie tylko brak mi odwagi by wyjechać, ale także jestem zbyt leniwy…

Czy powinienem siedzieć w kraju w ciepłym i wygodnym biurze i dalej pracować w firmie, gdzie zagrzałem już własne miejsce i mogę liczyć na stałość zatrudnienia, czy powinienem pójść na całość i wyjechać choćby do Holandii by pracować w rzeźni? Jeszcze nie wiem co zrobić z tym fantem, ale z pewnością coś będę musiał…

A nie mówiłem…

Okazało się, że pośpiech w święta przenosi się jednak na nadchodzący rok… nie wiem jak to się stało, ale nie jestem w stanie się opędzić od pracy… gdzie nie pójdę zawsze znajdzie się coś, co można zrobić… nie tylko dla przyjemności, ale także dla korzyści materialnych.

Wczoraj rozwiązałem kolejny problem z wdrożonym niedawno SBS’e – okazało się, że nie tylko sam się cham zaktualizował, ale także – by było zabawniej sam sobie włączył wbudowanego firewall’a co spowodowało padaczkę całej wewnętrznej sieci… Windows jest jednak genialnym systemem… ale wystarczy mi, że nazywają mnie „magikiem” w firmie w której go instalowałem i nim administruję 😉

Dodatkowo załapałem jeszcze kilka pomniejszych prac takich jak instalacja korporacyjnych sieci bezprzewodowych i zaawansowanych systemów zabezpieczających sieć. Oczywiście nie są one mojego autorstwa, tylko korzystam z gotowych rozwiązań open source 🙂 Najważniejsze jednak jest to, że użytkownicy zyskują pełne bezpieczeństwo – cały ruch jaki przechodzi przez sewrer dostępowy jest filtrowany. Strony WWW przechodząc przez cache-proxy są sprawdzane pod kątem niebezpiecznej zawartości (advanced proxy, antywirus), lub też zawartości nie wskazanej dla biur – jak np. pornografii (dansguardian). Transakcje FTP są skanowane antywirusem. Poczta (pop3 i smtp) dodatkowo jest jeszcze sprawdzana pod kątem spamu. Nie było by oczywiście miło gdyby ktoś bawił się DNSem, więc ustawiony jest także DNS Proxy – Antispyware – BlackholeDNS. Całości broni dodatkowo IDS, a dla zwiększenia bezpieczeństwa użytkownicy w poszczególnych grupach są izolowani. Dzięki temu włamanie się do WiFi da tylko dostęp do stron WWW. Do serwerów się już nie podłączy… ehhh… co tu dużo mówić… fajny ten system 🙂

Podsumowując – z jednej strony się cieszę, że mam sporo roboty – nie mam czasu na zbyt wiele myślenia o moich problemach… z drugiej strony – będzie mi się lepiej odpoczywać na LinuxTAG w tym roku… a na ten rok dodatkowo zaplanowałem wyjazd do Tropical Islands 😀

Aktualizacja:

Dziś wieczorem Dexter (obeznani wiedzą co to za ból…). Zaraz po nim autobus do Wiszni – do Mamy… oczywiście w związku z problemami z komputerem (prezentem gwiazdkowym). Powrót planowany jest na sobotę – bo w sobotę wieczorem jestem wstępnie umówiony na kolejne 2 instalacje sieci – jednej przewodowej i jednej bezprzewodowej 😉 Niech mi ktoś jeszcze śmie powiedzieć, że bezrobocie jest realnym problemem… Ludziom się po prostu dupy ruszyć nie chce, bo o wiele wygodniej jest siedzieć cały miesiąc i nic nie robić i raz na miesiąc pójść do MOPSu niż 20 dni w miesiącu poświęcić na pracę…

Sylwestrowe zmiany

Przez większość ostatniego dnia grudnia zastanawiałem się nad postanowieniami noworocznymi. Oczwiście wiem, że co roku mam ich sporo i ich nie spełniam… dlatego na ten rok powziąłem sobie tylko jeden cel… prywatny 😉 Sam sylwester zapowiadał się strasznie drętwo, ale okazało się jak co roku, że małe grono potrafi też się świetnie (choć o wiele spokojniej) bawić. Wiele rozmawialiśmy. Almkowi udało się rozłożyć wszystkich w Eurobusiness (choć zazwyczaj odpadała bardzo szybko). Graliśmy na konsoli, oglądaliśmy CSI Las Vegas i ogólnie było bardzo „lokalnie”. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w przyszłości (w nadchodzącym roku) będzie się nam równie dobrze rozmawiało i nie będzie żadnych niedomówień 😀