Bakus Blog

Just another rzeczywistość…

Home » 2007 » Grudzień

Podsumowania ciąg dalszy

Teraz już z czystym sumieniem można powiedzieć, że nie te święta się różniły od poprzednich… pomimo pośpiechu było jakoś tak bardziej rodzinnie niż zwykle… martwi mnie tylko, że pośpiech w święta jest nie tylko nie wskazany, ale jest zalążkiem pośpiechu towarzyszącego ludziom w kolejnym roku… obym się mylił…

Podsumowanie świąt

Nie można powiedzieć… Święta po pierwsze jeszcze się nie skończyły (choć jutro, to znaczy się dzisiaj idę do pracy), a po drugie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Muszę przyznać, że gdy słyszałem zapowiedź, że  te święta będą inne nie dowierzałem. Później okazało się, że naprawdę są inne. Wiele się zmieniło w ciągu tych ledwie trzech dni… ale teraz muszę iść doprowadzić się do jakiegoś tam stanu pozwalającego powiedzieć, że jakoś wyglądam i iść na chwilę chociaż spać. Nie można wszak wiecznie spóźniać się do pracy… Nie?! 😀

cdn.

Krucjata i Ultimatum Bourne'a

Postanowiłem sobie dzisiaj zobaczyć Krucjatę Bourne’a… tak mnie wciągnęła, że dokończyłem seans na Ultimatum. Muszę przyznać, że rewelacja to za mało powiedziane… oczy mnie już bolą od ślepienia w monitor, chce mi się pić, palić… i sam nie wiem co jeszcze, ale jestem poprostu zachwycony! Trzeba będzie znaleźć inne filmy kręcone na podstawie książek Ludluma 😀 Nareszcie znalazłem to co mnie naprawdę cieszy jeżeli chodzi o filmy 😀 Z tym miłym akcentem w okresie znienawidzonych świąt idę zapalić, napić się czegoś i chyba spać… jutro (dzisiaj) szykuje się bardzo długi dzień…

IRC w paczkach po 5MB i sylwester w stylu IRC

Z wielkim rozczarowaniem stwierdziłem, że nie jestem w stanie skorzystać z posiadanego przeze mnie legalnego oprogramowania BlueSoleil, bo program pod Windowsem 2000 (też legalnym) stwierdza, że katalog programu lub rejestr są tylko do odczytu… absurd – katalog i wszystkie elementy podrzędne sprawdziłem. A rejestr? Jak program uruchamiany z poziomu konta administracyjnego może nie mieć uprawnień do korzystania z rejestru? Ehhh… Najważniejsze,że mam możliwość korzystania z Internetu w paczkach po 5MB (limit nie zarejestrowanego programu). Na szczęście odinstalowanie i ponowna instalacja dają kolejne 5MB. Nieco męczące,ale na IRC wystarcza… Właśnie skończyłem gadać i zabieram się za filmy…
PS. Możliwe, że sylwestra spędzę z 2 innymi osobami (PMadej i Papalka)… Możliwe też, że kolejne 2 się przyłączą, choć jeszcze o tym nie wiedzą (dr_bonzo i Acidos). 😉

O.C. S01E02

Chcę znów być nastolatkiem… Nie musieć pracować, móc siedzieć po nocach i się uczyć (nie tylko do szkoły), chcę znów być! 27 grudnia br. będzie pamiętnym dniem – złożę moje pierwsze w moim życiu wypowiedzenie.

Uzależnienie

Nie wiem co mam ze sobą zrobić… wiem, że jestem uzależniony od połączenia internetowego… pod kubuntu nie udało mi się tego połączenia uruchomić – nie wiem czemu w /dev nie mam pliku urządzenia blutacza… pomimo iż być tam ono powinno. Jakoś będę musiał sobie dać radę bez połączenia… to już tylko 2 dni… chyba pójdę spać…

Halo! Tu sie ma problemy!

Jest cos ze mna nie tak…
Namowiony ostatnio przez moja przyjaciolke ogladnalem jeden z ostatnich odcinków „zycia na fali”… Niewiele zrozumiałem, ale stwierdziłem, że by coś ocenić, to trzeba coś znać… postanowiłem więc zobaczyć pierwszych kilka odcinków.
Jako, że mam ochwilę czasu (dalej bez połączenia z internetem!) postanowiłem je w końcu zobaczyć… Po oglądnięciu pierwszego odcinka zacząłem się zastanawiać nad sobą – jak to jest, że z pozoru normalny facet siedział przez połowę odcinka jakiegoś serialu i miał ochotę płakać? Są na to tylko i wyłącznie 2 tłumaczenia – albo dewocieje, albo to beznadzieja świąt i wszystkich przyległości tak na mnie wpływa…

Nałogi mnie zniszczą… komputery też…

Nie wiem jak to jest, że jak mam połączenie z internetem, to z niego w większośći przypadków nie korzystam… jak nagle się okazuje,że nie mam możliwośći połączenia się z siecią,to chciałbym porozmawiać z ludźmi na IRCu, GG czy innych e-mailach…
Nie dawniej jak chwilę temu mój blutacz wydał z siebie ostatnie tchnienie, a ja tym samym zostałem pozbawiony możliwości porozumiewania się ze światem… to bardzo przytłaczające uczucie musieć pisać notkę na bloga w … notatniku. Może jeszcze jakoś jutro uda mi się załatwić przy okazji ostatnich zakupów świątecznych jakiegoś innego blutacza i połączę się ze światem… disiaj idę spać mając przed sobą tylko i wyłącznie czarne wizje świata.

Smerf Maruda w akcji, cz.1

„Jak ja nie cierpię świąt!” Tymi oto pięknymi słowami smerfa Marudy można określić moje podejście do świąt w przeciągu ostatnich 2 lat (z rokiem obecnym włącznie). Nie wiem co w świętach ludzie widzą wesołego – kupa uganiania się po sklepach, by bez większego celu wydać pieniądze na niepotrzebne nikomu pierdoły, które jeszcze przed sylwestrem wylądują w szafie, na strychu, czy w koszu.

Niby można powiedzieć, że prezenty są fajne – sprawia się komuś przyjemność i jest fajnie… ale ja nie widzę w prezentach nic fajnego – po jaką cholerę komuś kolejne pierdoły, których przez ostatnie lata i tak nazbierał pod dostatkiem? A może w takim układzie siedzieć i zastanawiać się co dana osoba może akuratnie chcieć dostać? A może listy prezentów (choć nie są to wtedy prezenty – wszak obdarowywany wie co dostanie)? Czy nie szkoda na to wszystko czasu?

Święta mogą też być bardzo dobrym pretekstem do obżarstwa i bliżej nie ukróconego lenistwa. To jest w świętach fajne… chyba, że przez kolejny miesiąc się wysłuchuje od najbliższych – „Po co ja tyle jadłam? Jak ja to teraz zrzucę?”. Lenistwo akuratnie nie ma tu żadnych negatywnych aspektów – o ile pomyśli się zawczasu o uruchomieniu połączenia GPRS na notebooku i zaszyje się gdzieś w otchłani sieci web.

Może święta są właśnie po to by odpocząć… tylko w jakim celu robiło by się z tego tak wielką szopkę?